WARSTWY NIEOCZYWISTOŚCI


Krzysztof Gliszczyński,
,,Rubedo’’ olej na płótnie 100x80cm


Krzysztof Gliszczyński,
,,Pneuma nr XVI'' enkaustyka na płótnie śr.60cm


Łukasz Głowacki 
„Biały Kairos” , technika własna na płótnie ,70x70 cm

Łukasz Głowacki
,,Agat'' technika własna na desce 28x28 cm



5
Łukasz Głowacki
Technika własna na desce 38x38 cm


Agnieszka Kieliszczyk
”Hipoteza fałszywa”  akryl na płótnie 150x120 cm


Agnieszka Kieliszczyk
akryl na płótnie  53x43 cm,


Agnieszka Kieliszczyk
"Left over" papier, akryl 50x60 cm

Maria Kiesner
„Dessau” akryl na płótnie 90x60 cm

Maria Kiesner
„Makieta Gdynia” akryl na płótnie 40x60 cm

Maria Kiesner
,,Krata na Jasnej'' akryl na płótnie 120x120 cm

Stefan Paruch
„Przebieg” akryl na płótnie 70x70 cm

Stefan Paruch
,,Bieszczady’’, akryl na płótnie, kreda, 100x150cm

Agnieszka Rożnowska
 „Wyrwane z kontekstu” (2) intagllio 120x80cm

Agnieszka Rożnowska
„Wyrwane z kontekstu” intagllio 120x80cm

Agnieszka Rożnowska
karton, grafit 19x19 cm

Agnieszka Rożnowska
karton, grafit 20x27 cm

Agnieszka Rożnowska
karton, grafit 22x26 cm,



26.03-14.04.2026
Warstwy nieoczywistości

Krzysztof Gliszczyński, Łukasz Głowacki, Agnieszka Kieliszczyk, Maria Kiesner , Stefan Paruch, Agnieszka Rożnowska

„Sztuka abstrakcyjna , to nie ucieczka od rzeczywistości lecz jej głębsze zrozumienie”
Piet Mondrian


Do wiosennej wystawy Galeria Milano zaprosiła grupę sześciu artystów, aby przedstawili swoją wizję abstrakcji. Różnorodność postrzegania, syntezy i przede wszystkim punktów wyjścia, tworzą odmienność charakteru tych prac. Tytułowe warstwy, są zapisem, stanów, przetransponowanego pejzażu czy uproszczonego spojrzenia. To głębsza forma refleksji nad tym co nas otacza. Zadanie sobie kolejny raz pytania czym jest obraz.

Poruszanie się we współczesności, w gigantycznym zalewie obrazów, doprowadza nas do pewnego rodzaju kurtyny spokoju. Pragniemy napotkać wzrokiem coś co nas zatrzyma i spowoduje wyciszenie. Taką kurtyną często są obrazy nieprzedstawiające. Osłaniają nas, przesłaniają i dają filtr uważności na to co ukryte w tych nieoczywistych warstwach. Są rodzajem opieki nad naszymi emocjami, lękami i przebodźcowaniem.

AGNIESZKA KIELISZCZYK
"hipoteza, która się nie sprawdziła"
Temat który podejmuje od początku swojej pracy dotyczy percepcji, widzenia i ludzkiego postrzegania. Tworząc obrazy, wykorzystuję estetykę ekranów, wyświetlaczy, starą fotografię prasową, powiększenia, zbliżenia, rozbicia i zniekształcenia obrazu. W ostatnich projektach skupiam się na oczyszczaniu nadmiaru, pewnego rodzaju zatrzymaniu i wstrzymaniu spojrzenia. Zatrzymaniu obrazem, czy gestem malarskim. Również nawiązanymi do technologii i nauki, przefiltrowanej przez ciało. Ciała nie odnajdziemy tutaj bezpośrednio, raczej odniesienia do bycia w codzienności, powtarzalności, rutyny. Ciało jako odbicie w ekranie, jako blik, czy zapis chwili gdy szukamy siebie poprzez ekrany szeroko pojęte. Niedostatek dotyku, niezwykłych wzruszeń, miłości, zostawia ślad ciepła i światła, pozostawiona obecność. Ciało oddaje gest, z którego buduję obraz. Staram się nie zacierać dotyku, lecz go podkreślać. Nowoczesność, która miała przynieść stabilność, często rodzi nowe formy lęku i dezorientacji. Często balansuję więc na granicy błędu, poszukiwania i szeregu pytań. Hipoteza, która się nie sprawdziła, nie jest dla mnie porażką - w nauce to element procesu. Taka hipoteza to przewidywanie dotyczące związku między zmiennymi, oparte na wcześniejszej wiedzy i obserwacjach, która jest testowalna poprzez badania naukowe i której wyniki mogą potwierdzić lub odrzucić założenie. Proces jest drogą.
Agnieszka Kieliszczyk

AGNIESZKA ROŻNOWSKA
Wyrwane z kontekstu  prace z cyklu Patrzenie jest aktem wyboru, stanowią zapis dekonstrukcji - rozbiór rzeczy zastanych, wykonany za pomocą rysunków, obiektów, wklęsłodruków przenoszących pewne fakty w nowy wymiar. Formy, którymi się posługuję, to rozkroje ubrań, rzeczy, które na co dzień postrzegamy jako całość. Ubrania przynależą do człowieka, noszą go, są jak żywe byty, noszą pamięć obecności człowieka. Ciało rodzi się pomiędzy nimi i umiera w otoczeniu rzeczy. Jean Toussain Desanti twierdził, że to właśnie one wiążą człowieka ze światem. Jednak wyrwane z kontekstu, rozkrojone i zdekompletowane tworzą nową jakość. Złożony obraz, rodzaj mapy z której możemy odczytywać dowolne znaki. Obrazy realne pojawiając się często deformują odbiór, tracą wątek poprzez niemożliwość uchwycenia całości. Zarejestrowane fragmenty nakładają się na siebie, generując za każdym razem układ nowych sensów. Pojawiają się, symultanicznie tworząc konfiguracje nowych form, nowych znaczeń.
Małe obiekty rysunkowe pt. Gorsety to kolejne elementy ubioru poddane refleksji. Odniesieniem do zagadnienia stały się ryciny z XVIII-wiecznej Wielkiej Encyklopedii Francuskiej Denisa Diderota. Charakterystyczne kształty  konstrukcji gorsetu były dla mnie źródłem wariacji na temat historycznego elementu garderoby. Sprowadzenie poszczególnych rozkrojów do syntetycznych, zgeometryzowanych form zmieniło znacznie sposób odczytu gorsetu - od przedmiotu użytkowego ku znakowi kulturowemu, określanemu przez badaczy jako jeden z trwałych fetyszy historii ubioru.
Agnieszka Rożnowska

ŁUKASZ GŁOWACKI
FORMY CHŁONNE
Swą obecnością lustrują znaczenia, które im nadajemy – ożywiając jednokierunkową relację widza z oglądanym obrazem. Zatrzymują wzrok w polu nierozpoznanego niedookreślenia, w przeszukiwanych zakamarkach podobieństw.
Przedstawiają wszystko to, czego nie powinno być w obrazie uzurpatorskim; kradnącym myśli niedowiarka sposobem identyfikacji tego, co rozpoznane.
Malując je, zasypiałem, a sól wsysała moją obecność. Posuwałem się ciężko poprzez pustkę – w skrzyżowaniu symetrii z samym sobą. Kiedy odchodzę i miejsce naprzeciw zostaje wolne... zawołają cię po imieniu.
Łukasz Głowacki

STEFAN PARUCH
Zawsze chciałem malować obrazy abstrakcyjne ale był we mnie lęk, że zapyta ktoś a co jest na obrazie. Wymyśliłem więc, że będę malował mapy. Układ linii, kropek i liter, które nie znaczą nic a jak ktoś zada pytanie to odpowiem że jest to Ursynów, albo Praga albo np. Wrocław i będę miał sprawę załatwioną. Jednak mapy nie dawały mi spokoju. Zobaczyłem, że znaczą zawsze coś innego. Kartografia miasta ma swoją dynamikę. Morskie plansze to zawsze niebieska abstrakcja która prowadzi, gdzieś za horyzont, mapy wojskowe mają swoją złowrogą poetykę. Zrozumiałem, że dzięki motywom planów mogę opowiadać coś więcej. Budować narrację. Tworzyć opowieści przy użyciu geometrycznych znaków. Był moment, że nie lubiłem gdy ktoś mnie nazywał malarzem map. Teraz to się zmieniło. Zaakceptowałem to bo zawsze dobrze być rozopoznawalnym. Nauczyłem się tego, gdy studiowałem u Leona Tarasewicza, mistrza abstrakcji, piewcy przyrody jako płaskiego znaku, który odsyła nas do doświadczenia natury. W zgodzie ze sobą pozostaje przy tym motywie nieprzerwanie od ponad 25 lat. Abstrakcja to dla mnie pejzaż. Płaski. Widziany z góry. Nieprzerwanie inspirujący.
Stefan Paruch

KRZYSZTOF GLISZCZYŃSKI
W mojej praktyce artystycznej świadomość ciała buduje ścisły związek pomiędzy płaszczyzną obrazu, procesem pracy a przedmiotem. Materia malarska z życiodajnym woskiem cyrkuluje pomiędzy tym, co wewnątrz obrazu, a tym, co staje się jego osłoną, zewnętrznym naskórkiem. Nawarstwiające się cienkie powierzchnie zespalają się jak błony, tworząc otulinę chroniącą historię obrazu. Przyrastają jak kora drzewa do pnia, stanowiąc zapis emocji, które znikając pod kolejnymi warstwami, tracą swoją istotność. Łacińskie słowo cortex, czyli naskórek, ma też swoje drugie znaczenie; to wewnętrzna część kory – liber – nadająca się do pisania. Odcinając warstwę naskórka swojego obrazu, ranię go, by odsłonić wewnętrzną stronę, a odcięte fragmenty są jak rozproszone słowa zapisane pomiędzy warstwami wosku. To, co odcinam, nie jest mniej prawdziwe od tego, co pozostaje na powierzchni. Mimo swojego rozproszenia, trudnych do identyfikacji fragmentów całości, pochodzi jednak od istoty rzeczy i jest całością tego, co widzimy. Czy powierzchnia jest wyłącznie jakimś malowidłem, dekoracją ukrywającą to, co prawdziwe? Istota rzeczy pomiędzy esencją a substancją zawiera się w złudzeniu, w czymś, co widzimy, a co umyka racjonalnemu osądowi. Pomiędzy zewnętrznością a tym, co w środku, jest niewidzialna materia, która przenika całość i daje jej tchnienie, które ożywia cielesność obrazu. Ten niewidoczny oddech będący częścią ciała przenika i obejmuje wszystko, co dzieje się wokół obrazu, wraz z jego powierzchnią.
K. Gliszczyński

MARIA KIESNER
Obraz powstał z impulsu – jako szybkie zatrzymanie formy znalezionej w codzienności. Fragment kraty z kamienicy przy ul. Sienkiewicza 5 najpierw sfotografowałam, a następnie przetworzyłam w szkic, świadomie pozostawiony w surowej, niedokończonej formie. Kompozycję buduję wyraźną linią i impastem, ograniczając kolor do różu, czerni i granatu. Forma pozostaje otwarta – może być odczytywana jako krata, drabina lub układ linii.
W gruncie rzeczy zawsze maluję abstrakcję, choć nie zawsze jest to oczywiste. Traktuję obraz jak geometryczną bryłę oświetloną w określony sposób, gdzie ważniejsze od przedstawienia stają się relacje światła, formy i koloru. Często obracam podobrazie – wtedy architektura znika, a obraz zaczyna rządzić się własną logiką.
Myślę o tym obrazie jak o części szerszej praktyki. W gruncie rzeczy zawsze maluję abstrakcję, choć nie dla wszystkich jest to oczywiste. Spróbujcie spojrzeć na moje obrazy jak na geometryczną bryłę oświetloną w konkretny sposób, na tle powierzchni, która odbija światło. Kiedy odsunąć skojarzenia, przestaje być ważne, czy widzimy fragment architektury – zaczyna się zadanie malarskie, które konsekwentnie podejmuję.
Maria Kiesner

 






OdwiedŸ nas na Facebook'u

Instagram